Co z nimi nie tak?
Zima się skończyła, wychodzi słońce, a wraz z nim ludzie wracają do życia. Zaczynają wychodzić z domu. Zaczynają planować i realizować. Przesiedzieli najzimniejsze miesiące i teraz się budzą.
To, za czym tęskniłam zimą, mam teraz na wyciągnięcie ręki. Spotkania. Spacery. Wspólne jazdy na rowerze. Zaproszenia na kawę.
Pomijam już fakt że to nagle przebudzenie jest zupełnie dla mnie niezrozumiałe. To, że nikomu kilkumiesięczna przerwa wydaje się nie przeszkadzać. Wszystko dzieje się jakby nie istniała, jakbyśmy pożegnali się wczoraj, w październiku. I przywitali dzisiaj- w marcu. Nie wiem, gdzie znika te kilka miesięcy, które mnie wypełniała samotność.
Lecz w końcu mam czego chciałam. Odpuszczam więc zastanawianie się czemu po listopadzie jest marzec i korzystam z relacji które nagle odżyły. Spotykam się, rozmawiam, nawet specjalnie jadę do sąsiedniego miasta, by odwiedzić znajomą. Przyjmuję oferty wspólnego spędzania czasu na spacerze. Jadę z grupą znajomych na rower i ciastko.
I doświadczam szalonego rozczarowania. Relacje są płytkie, nijakie, wręcz nudne. Mam wrażenie, że składają się jedynie z narzekania na wszystko dookoła. Nie mam o czym rozmawiać, moje życie nie zatrzymało się na kilka miesięcy – strasznie dużo się wydarzyło, jak streścić kilka miesięcy w trzech zdaniach? W odpowiedzi na a co u ciebie? Nie wiem co odpowiedzieć na rewelacje i komentarze ostatnich seriali, telewizyjnych programów i wpadek celebrytów, bo zwyczajnie ich nie śledzę. Ich nazwiska mi nic nie mówią. W sumie nawet nie dopytuję o co i o kogo chodzi, bo i tak okazuje się to niewarte uwagi i poświęconego czasu.
Jedyne co czuję, to to, że coraz bardziej odstaję od reszty. Jak bardzo mój świat się różni. Patrzę na ludzi których łączą wspólne pomysły, spędzanie czasu, wyjazdy, aktywności i telewizyjne seriale. I czuję jak bardzo do nich nie pasuję chociaż dzielimy te same zainteresowania. Tyle że ja mam inną perspektywę.
Finalnie wolę chyba zostać w domu i cieszyć się swoją zimową rutyną. Lub zrobić coś w samotności. Może odzwyczaiłam się od ludzi? Nie czuję się z nimi swobodnie. Przebywanie z nimi spala mnie psychiczne.
Ot i paradoks relacji. Jak mieć coś czego potrzebuję, co równocześnie jest dla mnie zabójcze?

Dodaj komentarz