Neurotypowa logika obowiązuje również w aptece!
– Dzień dobry, mam receptę na leki. Pin taki. Pesel taki.
Klik, klik… stukają klawisze. Kobieta mruczy coś do siebie pod nosem i idzie po pudełeczko. Zerkam na nią podejrzliwie. Tylko jedno? Więcej nie ma? Lekarz mówił, że wypisuje na rok.
Zazwyczaj recepty wykupuję od razu. Wiem, że jak tego nie zrobię to resztę zgubię, zapomnę, zepsuję i zostanę bez leków za pół roku. I będzie znowu afera z gonieniem po lekarzach, a tego chcę uniknąć. Tylko co jest nie tak? Nie ma leku? Zamówią mi na jutro? Źle przeczytała? A może na recepcie jest źle napisane? Zapytam.
– Ale pan doktor mówił, że wypisuje na rok – robię głupią minę sierotki Marysi – chciałam od razu całość wykupić.
Babeczka zerka na mnie zza okrągłych okularów.
– Nie można.
Eeee? Co? Osłupienie. Dostałam receptę od lekarza i nie mogę jej wykupić? WTF?
– Ale dlaczego nie można? Coś z receptą jest nie tak? – dopytuję.
– Nie, ja nie mogę wydać tyle leku naraz – pada odpowiedź.
Choroba przewlekła. Jestem pod stałą opieką lekarza. Mam receptę wystawioną przez niego. I nie mogę jej wykupić w całości?
– Ale dlaczego? – zgrywam głupa, bo w głowie mi się nie mieści.
– Bo to są leki– pada odpowiedź – i mogę wydać na 3 miesiące leczenia.
No dobra, a po tych miesiącach to co? Cudownie ozdrowieję? Chory organ się naprawi? No bez jaj.
Próbuję dyskutować: – Ale przecież to choroba przewlekła, będę brać leki do końca życia. Ja rozumiem, że psychotropów lub innych leków tego typu się nie wydaje w dużych ilościach ale tego mojego? Przecież tym się nawet naćpać nie da.
Laska zerka podejrzliwie. Chyba właśnie chlapnęłam, że wiem że można naćpać się lekami i pewnie o tym myślę. Przynajmniej w jej interpretacji. Może lepiej się nie pogrążać… jeszcze mi zabierze to, co już wydała. Załagodzę sytuację zgrywając kretynkę.
– No dobrze, jak tak trzeba… a tą resztę to mam sobie potem odebrać na ten sam pin i receptę? Tutaj w aptece? – pytam.
– Tak, ale jak pani chce, to mogę wypisać receptę. Jestem magistrem farmacji.
Mózg mi wiruje. Po co mi recepta jak ją mam i mogę wykorzystać? Skąd ta informacja o magistrze farmacji, nie pasująca do wszystkiego? Czegoś chyba nie ogarniam.
Zerkam na babeczkę. Wpatruje mi się prosto w oczy. Jezu, jak to peszy. Czuję się jak dziecko w szkole skarcone przez nauczycielkę. A nie, sorry. Przez magistra farmacji.
– Ja jestem magistrem farmacji mogę wypisać receptę – powtarza z naciskiem.
To musi być kluczowa informacja do czegoś… Hans mieli rzeczywistość na wysokich obrotach. Czegoś nie ogarniam. Coś mi umyka. Co wiem? Że można być magistrem farmacji i technikiem farmacji. Widocznie mają inne uprawienia. Podziękuję. Lepiej nie ryzykować.
Moja odpowiedź, a może mowa ciała jednak najwyraźniej nie mieści się w standardzie reakcji, bo laska patrzy na mnie uważnie i powtarza jeszcze raz z naciskiem: – Jestem magistrem farmacji, mogę wypisać…
A ja jestem doktorem nauk humanistycznych i co? – myślę sobie, ale na wszelki wypadek mówię jeszcze raz grzecznie że nie, dziękuję.
Laska patrzy na mnie podejrzliwie. Powinnam chcieć? Ludzie zawsze biorą? Może mam pochwalić to że jest magistrem (bo nie wygląda)? Sytuacja staje się coraz bardziej napięta, ale czwarty raz nie dostaję tej dziwnej propozycji.
Płacę. Wychodzę. Odjeżdżam.
Teraz przez następne kilka dni będę zachodzić w głowę o co chodzi z tym magistrem.
P.S. Z pozdrowieniami dla Julki 🙂

U mnie wszystkie (prawie) recepty są elektroniczne. To znaczy, że mogę lek odebrać w każdej aptece tylko na podstawie dokumentu tożsamości.
Ale leki zwierzęce często są na papierze. I np. jak wykupuję lek na tarczycę dla Tosi i mam receptę papierową to pani w aptece mi proponuje, że zamieni mi tę papierową na elektroniczną. Bo np. recepta jest na kilka opakowań, a jedno opakowanie starcza na kilka miesięcy (i jest drogie w… kosmos). Więc wykupuję 1 opakowanie a resztę dokupuję systematycznie, w miarę potrzeby. Wtedy personel w aptece robi na tym papierku adnotację ile już zostało wydane. A jak przepiszą receptę na elektroniczną to ona jest w systemie i następnym razem wystarczy tylko moja legitymacja.
Więc może to taka sytuacja?
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Nie. Recepta była elektroniczna. W PL podajesz pin do recepty i swój pesel. Ale jak masz receptę rozpoczętą w jednej aptece to musisz tam kontynuować. Wystarczy przyjść jeszcze raz i podać ten sam pin i pesel.
PolubieniePolubienie
Za mało szczegółów, ale rzeczywiście apteka może odmówić wydania większej liczby opakowań niż na 3 m-ce – jakieśtam uregulowania związane z dostępnością leków (np. przeciwdziałanie wywozowi leków za granicę, sprzedaży prywatnej itp.), z którą w PL coraz gorzej. Są dwie możliwości:
Na przyszłość poproś o kilka recept, na których będzie zaznaczony początkowy dzień realizacji (dopisek „realizacja od….”. Rozwiązuje to problem w całości.
PolubieniePolubione przez 1 osoba