Coraz dalej

Kiedy świat codzienny staje się coraz odleglejszy.

Pogrążam się coraz bardziej w swojej introwertyczności. Z coraz większą niechęcią spoglądam za okno. Z coraz większą niechęcią podejmuję się realizacji codziennych obowiązków. Przestało mnie to obchodzić, co się stanie. Zgubiłam sens życia. A może życie zgubiło mnie.

Chciałam go odnaleźć na weekendowym wyjeździe na rowery, do ludzi, których znam i lubię. Z którymi fajnie się gada i spędza czas. Nie wyszło. Fajni ludzie spakowali się i pojechali do domu. Została towarzyska śmietanka. Kolejny raz poczułam się jak inny.

Może codzienne chlanie na umór, nasz sport narodowy, już przestał mnie pasjonować? Może dlatego, że gdy jestem zmęczona to muszę się przespać, zamiast trajkotać wśród ludzi o wszystkim? Może męczą mnie krzyczący do siebie ludzie, którzy nie chcą słuchać, a jedynie gadać, gadać, gadać? Gdzie nie ma czasu na jakieś głębsze refleksje, jest tylko powierzchowna gadka? Gdzie ginę w wątkach, bo nie zaczynam dnia od przeczytania facebooka, a przecież tam pisaliśmy o tym? Może dlatego, że zakrapiane ostro imprezy, zakończone rozbijaniem samochodów po pijaku w środku nocy nigdy mnie nie kręciły?

Przykre uczucie samotności w tłumie.

Przykre uczucie co ja tu robię i chyba źle trafiłam.

Przykre uczucie chyba już nie ma dla mnie miejsc, w których czułabym się dobrze.

Zmęczenie mnie nie opuszcza. Gniecie kolanem do ziemi, dociska aż bolą plecy. Nie chce mi się otworzyć oczu, bo po co? Co zobaczę? Farsę.

Nawet psychiatra leci do mnie z gadką, że biedny zaszczuty Nawrocki, że to obrzydliwe co mu zrobili, mimo tego, że dwa razy mu wspominam że nie chcę gadać o polityce. Czy ja naprawdę jestem u lekarza, któremu płacę za konsultację zdrowotną i receptę? Komuś się chyba pomyliły role. Co się kurwa dzieje dookoła?

A po politycznym, 10-minutowym wykładzie, zupełnie z dupy i zaskoczenia, pytanie czy mam myśli samobójcze. Bo trzeba wpisać w papiery. Jezu.

Absurd goni absurd. Świat Boris Viana. Strefa cienia pana Berbeleka, gdzie wszystko traci swoją formę i rozpływa się w niebycie.

Smutniaście. Mam wrażenie, że mój świat już nie istnieje. A w tym neurotypowym średnio chce mi się żyć, bo jest do dupy. Mentalna pustynia.

Jedna myśl na temat “Coraz dalej

Dodaj własny

  1. Gdy wokół pustynia, mentalności i przyjaźni, wskakuję na rower i jadę. Stałą, znaną trasą. By zostawić za sobą codzienność. By wytworzyć endofriny i choć przez chwilę poczuć radość, o którą ostatnio trudniej… Cóż pozostaje? Trwać, tworzyć sprzyjające warunki i jechać przed siebie, co raz mniej oglądając się na tych, którzy nie rozumieją.

    3maj się!

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑