Przyszła znikąd i została.
Tak jakoś nagle. Najpierw uchwytne napięcie. Potem shutdown. Poczucie niemocy. Nicość w żyłach pompowana w górę i na dół.
Wyglądam przez okno i widzę to samo. Oglądam świat który pędzi ku samozagładzie. Gorące słońce, powodujące zawroty głowy i kołatanie serca. I niechęć do robienia czegokolwiek.
Zmęczenie, ponad miarę. Niechęć. Bezsens. Najtrudniejszy w tym wszystkim. Kiedy nie wiem po co w ogóle coś robię. Gdy tracę cel. Umierają idee i wielkie pomysły. Rozbijają się o formalności, bzdurne przepisy, ludzką głupotę.
Kiedy wszystko się sypie, nic nie wychodzi. Wkurzające drobiazgi. Wielkie sprawy. Wszystko na nie. Trzeba zaczynać od nowa. Tylko czy mi się jeszcze chce?
Kiedy po raz kolejny uświadamiam sobie jak bardzo ten świat nie jest mój.
I że nigdy mój nie będzie.

Mam to samo…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Najgorsze że nie wiadomo co z tym zrobić…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To niesamowite ale czuję dokładnie to samo. Czytając Twoje treści czytam swoje myśli. I w moim najbliższym otoczeniu jestem z tym sam jak przychodzi co do czego, do ciężkiej konfrontacji ze światem stworzonym przez neurotypowych. Po co my autystycy znaleźliśmy się na tym świecie? Tylko cierpimy. Ale i tak życzę Wszystkiego Dobrego i oby się stało.
PolubieniePolubione przez 1 osoba