Coraz bliżej święta

Zaczyna się…

Coraz bliżej święta… a ja coraz dalej, głębiej, gdzieś w sobie. Na samym dnie. Tam gdzie najciszej i najspokojniej. Katatonia. Odmawiam uczestnictwa w życiu. Odmawiam. Już nie chcę. Niech się nie dzieje to wszystko co się dzieje dookoła. Świąteczny kociokwik. Walka o to, u kogo będzie bardziej i ładniej. I jak w telewizji. Zamiast szacunku oczekiwania. Zamiast spokoju zapierdol. Zamiast celebracji plastik ociekający komercją.

Dziękuję. Zostanę w sobie. W swoim małym ciemnym dołeczku. Tam gdzie nikt mnie nie znajdzie. Zasnę. Skulę się. Zawinę w supełek. Jak kot. Może przespać cały ten czas? Zahibernować się w sobie?

Dlaczego jest tak trudno? Dzień za dniem. Walka. Walka. Walka

Jestem taka zmęczona. Śmiertelnie zmęczona.

5 myśli na temat “Coraz bliżej święta

Dodaj własny

  1. Dla mnie, jako osoby religijnej, jest to piękny czas Adwentu; czas oczekiwania na przyjście Pana Jezusa. W tym roku postanowiłam sobie odmawiać więcej modlitw z brewiarza (to taka książka z psalmami na każdy dzień) – wszystkie mówią o oczekiwaniu. Ale to nie jest tylko oczekiwanie na przyjście w znaczeniu Bożego Narodzenia, ale też na końcu czasów (pierwsza połowa Adwentu ma właśnie taką symbolikę), gdzie potem nastanie nowe niebo i nowa ziemia, wieczne szczęście. Uwielbiam symbolikę przechodzenia z ciemności do światła, która też jest obecna w Adwencie. Przy tym te wszystkie współczesne „mikołajowe” filmy w ogóle mnie nie poruszają; większość świątecznych piosenek jest hałaśliwa, przesłodzona i kiczowata (lubię tylko refleksyjne „Driving Home for Christmas”). Dekoracje świąteczne na początku grudnia uważam za nieporozumienie, wszelką marketingową gonitwę za istne szaleństwo. Gdyby nie wiara, to wszystko by mnie irytowało, ale czuję się daleko od tego, oddzielona i spokojna. Tak naprawdę trudności odczuwam od połowy stycznia do końca lutego, bo to ponury czas pewnego zawieszenia z oczekiwaniem na wiosnę.

    Czy nie próbowałaś poszukać jakiejś mistyki? Jeśli nie konkretna religia, to chociaż kontemplacja natury. Mieszkasz w lesie, jest więc co kontemplować. To wycisza. Mnie pomaga spoglądanie na niebo, zwłaszcza po wschodzie i przed zachodem (tzw. złota godzina). Szkoda się hibernować, mając przed oczami piękno stworzenia. 🙂 A świat? Niech sobie pędzi.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Lubię gapić się na płynące chmury. I tak, uciekam do lasu. Niestety akurat tego grudnia drwale postanowili zrobić wycinkę w „moich” miejscach. Więc chwilowo nie chodzę, bo mi się chce płakać jak widzę tę rzeźnię…

      Polubione przez 1 osoba

      1. O, jak przykro. 😦 To pozostają Ci wędrówki gdzieś dalej albo filmy na YT. Kanał Harmen Hoek ma długie filmy z cichymi wędrówkami wśród natury: odgłosy przyrody, zachwycające krajobrazy i delikatna muzyka. Moim zdaniem bardzo dobre dla zmysłów.

        Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do snookerzysta Anuluj pisanie odpowiedzi

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑