Zauważyłam, że tym, co mnie najbardziej pali psychicznie, jest ta cała masa różnych pierdułek dnia codziennego, które zwalają się na głowę bez zapowiedzi i bez ładu i składu.
Im więcej ich się pojawia, tym większa moja irytacja. I tu nie chodzi o wkurzającą treść tych drobnych zadań do zrobienia, czy ich czasochłonność – zazwyczaj można je załatwić w kilka minut. Chodzi o sam fakt ich pojawienia się (zajmują mój umysł, wyrywają go z tego co robię) oraz to, że każde z nich jest z innej bajki, co zmusza do skakania po tematach. I to jest chyba w tym najgorsze. Bo zamiast skupić się na jednej konkretnej rzeczy muszę co chwilę się odrywać, by poświęcić trzy minuty na coś innego. Trudno mi potem wrócić do tego miejsca gdzie skończyłam, bo mam w myślach załatwioną właśnie sprawę. Jedną. Siódmą. Dziewiętnastą.
W efekcie po dwóch godzinach takiej pracy mam już tyle pętli otwartych w głowie, że nie starcza mi zasobów na skupienie się na czymkolwiek. A do tego ciągle rosnący poziom przebodźcowania sprawia, że po pierwsze jestem wkurzona na wszystko i na wszystkich, a po drugie zbyt zmęczona, by robić dalej coś sensownego. Czuję jedynie, że mam dosyć świata z jego problemami (które naprawdę nie są często warte uwagi) i tracę chęć, by w czymkolwiek uczestniczyć (w neurotypowym życiu z jego „niecierpiącymi zwłoki sprawami” na czele)! Niestety, ta niechęć rozciąga się też na rzeczy, które są dla mnie ważne i przyjemne. Po takim dniu jestem w stanie tylko leżeć i czekać na porę snu, bo jeżeli się wyśpię, to jutro będę mieć siłę, by ten pierdolnik chociaż trochę ogarnąć. Od nowa.
Drugim problemem multitaskingu jest to, że im więcej tych męczących drobiazgów, tym mniejsza odporność na kolejne bodźce – po takim początku dnia potrafi mnie spalić byle co. Wraz z kurczeniem się zasobów, narasta poczucie presji czasowej – większej i większej; wymykającej się z rąk kontroli nad tym co robię i uczucia zalewania przez nadmiar spraw do załatwienia. Zaczynam gubić się w chaosie i tracę siły na zrobienie czegokolwiek.
Nie mam pomysłu jak sobie z tym poradzić. Z jednej strony wycinam wszystko to, co nieważne i niepilne oraz grupuję, by zajmować się poszczególnymi tematami naraz (zgodnie z zasadami zarządzania czasem).
Z drugiej – nie wszystko da się wyciąć i nie wszystko da się pogrupować. A nawet jeśli, to są też tematy które – związane z kontaktem i załatwianiem czegoś z innymi ludźmi – palą mnie psychicznie samym faktem tego kontaktu. To to, co odczuwam jako nie chcę się tym zajmować, niech ktoś mnie wyręczy. Te powodują spory stres, którego nie sposób uniknąć. Bo jak żyć w społeczeństwie nie mając kontaktów z ludźmi?
Świat codziennie, brutalnie i w buciorach wdziera się w moje uporządkowane życie. Czy da się go wyprosić? Niekoniecznie w eleganckich słowach…

Znowu nie zrozumiałam. Czyli chodzi o to, że masz plan dnia i wiesz, co będziesz robiła, ale zadzwoni telefon i ktoś prosi Ciebie o spotkanie przy kawie, a Ty musisz przesuwać sprawy w grafiku?
Nie bardzo mogę sobie wyobrazić o czym piszesz.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To ciekawe. I pokazuje jak wielkie są różnice w postrzeganiu świata. Nikt z autystów nie napisał mi że nie rozumie. A niektórzy nawet napisali że rozumieją doskonale 🙂
Chodzi o to, że jak zajmujesz się jakąś konkretną rzeczą, to co chwilę musisz przerzucić swoją uwagę na wiele innych – np. przyjeżdża kurier, dzwoni klient że na wczoraj już zaraz, sąsiad pyta czy masz Internet, koty zaczynają się bić i musisz je rozdzielać, pralka pika, telefon dzwoni, dziecko się drze, lekarz dzwoni zmienić termin wizyty, trzeba zrobić przelew do godz. 10…. To wszystko odciąga Cię od tego co robiłaś, a jednocześnie spala zasoby – bo trzeba się przełączać z rzeczy na rzecz, a to trudne. W efekcie masz dwie godziny w plecy, załatwione miliard małych, nikomu niepotrzebnych spraw i jesteś tak zmęczona, że nie masz już siły żeby wziąć się za tą rzecz, która była pierwsza.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Trochę rozumiem teraz bardziej 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Przykro mi to czytać z dwóch powodów. Pierwszy – empatia. Drugi – to jest tak bardzo o mnie, że na moment straciłam oddech.
PolubieniePolubione przez 1 osoba