Irvin D. Yalom [książki]

Tym razem zamiast tytułu – autor. Bo właściwie wszystko co napisał warto przeczytać.

Yalom jest wyjątkowym psychiatrą. Z połączenia jego pasji do psychiatrii, literatury i filozofii narodził się nowy kierunek w terapii – terapia egzystencjalna. W skrócie – zakłada ona, że rozdział na ciało i psyche jest bez sensu, bo człowiek jest komplementarną całością. Koncentruje się na właściwym większości ludzi strachu przed śmiercią i rozważaniach dotyczących egzystencji – jej sensu, celu, trwania. Czerpie mocno z filozofii egzystencjalnej, chociażby z Nietzschego, Schopenhauera czy Heideggera.

Tym, co rzuca się od razu w oczy jest to, że terapeuta nie jest tylko „lustrem” w którym ma odbijać się pacjent i nie jest biernym słuchaczem (jak w klasycznej psychoanalizie). Wystarczy przeczytać jedną z dwóch książek Yaloma opisujących spotkania z jego pacjentami, by poczuć ogrom ciepła i empatii dla drugiego człowieka.

Istoty ulotne to kilka opowiadań o pacjentach, którzy pojawili się tylko na chwilę i zniknęli. Mimo tej krótkiej znajomości pozostali w pamięci.

Kat miłości to dziesięć fascynujących przypadków, w których ludzie decydują się zmierzyć ze swoimi lękami, obawami i trudnościami.

Obie te książki czytałam wielokrotnie już kilka lat temu i chętnie do nich wracam. Są pełne empatii i ciepła.

Teraz jestem właśnie świeżo po lekturze autobiografii Stając się sobą, co przypomniało mi, że warto wrzucić Yaloma do biblioteczki. Biografia jest napisana z niesamowitym humorem, ale jednocześnie rozważa to wszystko co straszy nas przez całe życie. Śmierć, jej nieuchronność dla nas i kochanych ludzi czy zwierząt. Utrata, upływ czasu, przemijanie, pytania o sens życia.

Yalom pokazuje jak rozwijało się jego zainteresowanie psychiatrią, jak poszukiwał odpowiedzi u filozofów i jak je znalazł, by połączyć w nową metodę psychoterapeutyczną. Pisze też o swoich lękach, zmaganiach między byciem człowiekiem i terapeutą, radzeniem sobie z traumami swojego życia (jest Żydem).

Jeżeli jednak ktoś myśli, że trafi na drętwą książkę stanfordzkiego profesora psychiatrii, to się grubo myli. Pan profesor jest dosyć wyluzowanym człowiekiem, z dystansem do siebie i świata. W książce opisuje m.in. sprawdzanie z kolegami jak działa LSD (i co czują schizofrenicy) i leczenie choroby morskiej marihuaną.

Książka jednak dotyka takiej tematyki, że po jej lekturze można zaliczyć mały zjazd (tak, wszyscy umrzemy). Kto ma doła, niech odłoży na później (Kat Miłości i Istoty Ulotne są „bezpieczne” pod tym względem).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: