Dysocjacja

Odklejenie się od rzeczywistości.  Kiedy przestaję w niej uczestniczyć, lecz przyglądam się jak płynie.

Czasami doświadczam dysocjacji – oderwania, „wyjścia” ze świata rzeczywistego. Czuję wtedy jakiś rodzaj zawieszenia – nie jestem częścią rzeczywistości, ona jest jakby obok mnie, poza mną, nie składam się na jej istnienie. To jest coś w czym nie uczestniczę. Nie obowiązują mnie zasady, nie mam obowiązków. Oczekiwania mnie nie dotyczą – ja jestem poza.

Wiszę sobie w przestrzeni, jestem czystą myślą: tylko tym, co mam w głowie. A nie mam za wiele, bo bodźce też wycina. To jest taki zajebisty spokój w głowie, cudowna pustka. Patrzę, ale nie dostrzegam. Zatapiam się w muzyce, która płynie przez całe ciało. Jestem muzyką. Mogę robić mechanicznie różne rzeczy, mogę funkcjonować na oko normalnie, ale nawet nie pamiętam co robię. Jestem myślami i duchem gdzieś indziej. Uciekam od świata, który nie chce mnie przygarnąć.

Dysocjacja przydarza mi się często w reakcji na zaskakujące wydarzenia. Kiedy czytam wiadomości i nie mogę uwierzyć, że ludzie mogli zrobić taką rzecz. Że ktoś mógł zachować się jak psychopata, nie pomyśleć o konsekwencjach swoich działań, lub zrobić coś dla idiotycznych przesłanek: mody, prestiżu, sławy. Kiedy nie mogę zrozumieć, że tak okrutne czy bezmyślne wydarzenia mogą mieć miejsce w rzeczywistości, w której żyję. Ta fala niedowierzania; to przerażenie jak naprawdę wygląda rzeczywistość i to, że może zrobić taki sam numer mnie, w moim życiu, pozbawia mnie poczucia bezpieczeństwa i zalewa emocjami (głównie lękiem i bólem). I ciach. Umysł odcina się. Nie może tego znieść; to już za dużo.

Z jednej strony jest fajnie. Niezrozumiały, okrutny, nielogiczny świat przestaje mnie dotyczyć. Jestem gdzieś indziej, gdzie takie rzeczy się nie wydarzają. Mentalnie wypisuję się z nienormalnego świata, w którym przyszło mi żyć.

Z drugiej, nie chce się wracać do rzeczywistości. I – ponieważ nie obowiązują mnie zasady- sporo mam pomysłów opartych na zupełnie innych przesłankach niż społeczne. Czemu nie pojechać na czerwonym, skoro nic akurat nie jedzie w poprzek? Jakby brakowało mi zupełnie informacji jak funkcjonuje społeczeństwo – jakie są ogólne zasady i prawidłowości. Jakby stawały się nieważne. Tracę umiejętności, które miałam. Mój umysł jest tak daleko, odłączony od dnia codziennego, że muszę się skupić, żeby sobie przypomnieć wiele rzeczy, które do tej rzeczywistości należą. Jak prowadzi się samochód. Jak załatwia się zakupy. O czym należy pamiętać oddając rzecz do naprawy.

Nauczyłam się dysocjować w trakcie spotkań z psychologiem, który dojeżdżał mnie mocno poza granice tego, co autysta może znieść. Kiedyś mnie to przerażało, bo ciężko mi było wrócić do rzeczywistości. Teraz korzystam i wcale nie chcę do niej wracać. Może dlatego, że nie wierzę już, że świat zaoferuje mi mój kawałek miejsca do życia w społeczeństwie?

W końcu nadchodzi ten moment, kiedy człowiek przestaje się łudzić i woli uciec, w jakikolwiek sposób, zamiast kolejny raz próbować coś zmienić.

Teraz ten moment nadszedł.

Jedna myśl na temat “Dysocjacja

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑