Podróżowanie z Aspergerem


Podróżowanie jest jedną z rzeczy, której nie lubię. Owszem, uwielbiam oglądać nowe miejsca, poznawać świat poza moim małym grajdołkiem, ale związane z tym czynności podnoszą mi zawsze poziom stresu.

A to dlatego, że podróżowanie wymaga porzucenia bezpiecznego miejsca oraz znanych schematów i udania się w nieznane. Owszem, ma to jakiś smak przygody, jednak Hans regularnie mi przypomina, że poza przygodą jest też wiele upierdliwości:

  • Nie cierpię się pakować. Wciskanie pół domu do plecaka, po to, by za dwa tygodnie odłożyć to wszystko na miejsce, jest absurdem. Poza tym, skąd mam wiedzieć co będzie potrzebne? Albo jaka będzie pogoda za 10 dni? I czy spodnie, które pakuję, upapram już w pierwszy dzień, czy pochodzę w nich jeszcze kilka następnych? Planowanie co zabrać, znoszenie wszystkiego i próba ogarnięcia, którą część swojego świata zabrać, a którą nie, doprowadza mnie do szału. (Rozpakowywanie jest prostsze i przyjemniejsze. Rzeczy wracają na swoje miejsce i jest jak dawniej.)
  • Nienawidzę tej presji, która rodzi się zawsze przed wyjazdem. Jeszcze to trzeba załatwić, to zapłacić, kurier zaraz przyjedzie (no gdzie on się podziewa!), czy zaniosłam już klucze, osobie która ogarnie mi koty i zakręciłam wodę? A może zostawić uchylone okno, żeby zwierzaki się nie podusily? A jak będzie burza i zaleje? Liczba spraw do załatwienia po prostu jest zbyt duża, a to regularnie przepala mi styki.
  • Wyjazdy to też stres związany ze zmianą miejsca. Nigdy nie wiem na co trafię, chociaż opinie są bardzo pomocne i teraz jest łatwiej niż kiedyś. Czy nocleg będzie spoko, czy to tylko podrasowane Photoshopem fotki? Czy będę się w nim dobrze czuć, czy otoczenie będzie przyjazne? A jak za ścianą zamieszka rodzina z wrzeszczącymi bachorami? Przecież tam oszaleję.
  • Transport / dojazd również mnie stresuje. Najbardziej nie lubię, gdy trzeba gdzieś zdążyć na konkretną godzinę. Nie jestem wtedy w stanie nic robić w tak zwanym międzyczasie, bo co chwilę zerkam na zegarek czy aby nie muszę już wyjść. Zawsze wydaje mi się, że mam za mało czasu, więc wszystko robię na szybko i w pośpiechu, co daje efekt przeciwny do zamierzonego i dodatkowo stresuje. Bo nic nie wychodzi tak jak powinno. Na wszystkich dworcach jestem zawsze z zapasem czasowym, a jak nie mogę być, to robi się nerwowo. Do tego wszystkiego wstawanie o świcie jest właściwie niemożliwe (jak ktoś nie może spać to budzik dla niego nie istnieje).
  • Nie wiadomo także czy uda się zrealizować zamierzenia. W domu, na kartce, wszystko spina się w całość. Na miejscu może się okazać, że wcale tak różowo nie jest. Może lać całymi dniami, co uwięzi mnie w hotelu. Może się okazać, że żarcie jest koszmarne lub nie ma nic vege. Mogę obetrzeć sobie nogę i będę siedzieć jak dupek i patrzeć przez okno zamiast łazić po górach. To kolejne rzeczy, które straszą mnie przed wyjazdem.
  • Jeżeli nocuję w kilku miejscach (bo np. przemieszczam się rowerem lub z buta), to stresuje mnie dopięcie wszystkich noclegów. A jak już je ogarnę, to zaczynam odczuwać presję, że mam tam dojść w określonym czasie czy dniu. Próbowałam nie ogarniać, ale wtedy jest jeszcze gorzej – gubię się w chaosie i możliwościach. Zdarzyło mi się jeździć po kilkunastu kwaterach zanim znalazłam tą, gdzie w miarę dobrze się czułam. Nie dość, że to marnowanie czasu, to jeszcze wszyscy patrzą jak na debila, bo dla nich to żadna różnica gdzie będą spać.

Wyjazd zawsze jest stresujący. Nauczyłam się jednak tego, żeby zawczasu planować, to co mogę zaplanować (np. noclegi), a reszcie pozwalać płynąć swoim rytmem. Będzie, co będzie. W razie czego wsiądę w pociąg i wrócę do domu… Nauczyłam się też olewać wszystkie „must see” i „must visit”. Jeżdżę tam gdzie chcę, zwiedzam to, na co mam ochotę. Znajduję ciekawe miejsca, zamiast podążać z tłumem do rozgrzanego upałem centrum znanego miasta. I dzięki temu nie dokładam sobie stresorów, a wyjazd często staje się przyjemnością.

Miejsca których nie ma w przewodnikach są najpiękniejsze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: