Bezradność

Następny stopień w dół, w otchłań. Krok dalej niż bezsilność.

To poczucie, kiedy w środku nocy budzi mnie świadomość, że nie jestem w stanie nic dla siebie zrobić. Że wszystkie podejmowane działania nie przynoszą zamierzonych skutków. Że każda próba kończy się fakapem. Niesie ze sobą tyle frustracji, smutku i rozczarowania, że zaczynam się zastanawiać czy w ogóle jest sens je podejmować. I stwierdzam że nie ma.

Wtedy zaczyna się bezradność.

Kiedy próba znalezienia pomocy, jedna za drugą, spełza na niczym. Bo jestem tylko zignorowanym mailem. Wiadomością leżącą w koszyczki „w wolnej chwili”. Kilkoma zdaniami kreślonymi naprędce gdzieś w ciszy i ciemności, gdy wszyscy już śpią. Wszystkimi nie przesadzaj, inni mają gorzej i weź się w garść.

Wtedy bezradność rozkwita.

Obejmuje świat żelaznym uściskiem. Bo bezsens staje się normą, a nie marginesem. Bo opowieści o empatii i dobroci innych ludzi są jedynie słowami rzucanymi na wiatr. Bo tak trudno przeżyć kolejne upokorzenie, gdy ktoś odmawia poświęcenia chwili czasu lub odrobiny akceptacji. Gdy odmawia prośbie o pomoc.

A potem bezradność rozpływa się niczym ocean, zabierając wszelką nadzieję. Do spółki z depresją i smutkiem falują sobie swoim nieznanym rytmem, zatapiając wszystko co jeszcze żywe.

2 myśli na temat “Bezradność

Dodaj własny

  1. Znam to uczucie.
    Pojawia się, gdy nie mam siły na któreś z kolei zmartwychwstanie, gdy nadejdzie mnie niemoc i roztrzęsienie zewnętrzne.
    Trzymaj się jestem z Tobą.
    Jak coś to pisz….
    Najgorsze to zrób coś, gdy serio nie masz siły….albo jesteś leniem…

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do ja-i-hans Anuluj pisanie odpowiedzi

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑