Samotność w zespole Aspergera

Myślę że samotność jest ogromną wartością.

Żyjemy całe życie dostosowując się do tego co dookoła, bo tak musi być. Strategia przetrwania. Nikt tego nie kwestionuje, nikt się nie zastanawia. Socjalizacja wciąga nas w tryby. To rób tak trzeba. Tego nie rób. Za to kara, za to nagroda.

Tymczasem samotność jest miejscem, gdzie możemy odnaleźć swój prawdziwy świat. Bo to wszystko, co poza nią, jest jakimś matrixem. Miejscem, gdzie uśmiechamy się bo tak nam kazano. Udajemy że jesteśmy sobą, ale tak naprawdę jesteśmy tym, co ukształtowano w dzieciństwie i wymuszono oczekiwaniami w młodości. To wszystko jest farsą, udawaniem. Bazującym na najniższych instynktach zwierzęcych, walce o przetrwanie. Bo samemu nie da się przetrwać. Człowiek jest istotą społeczną.

W samotności jest świat którego nie ma dookoła. Prawdziwy. Który może istnieć tylko sam, bo każda ingerencja czy próba uchwycenia go niszczy. Rozmywa się jak mgła. To świat w którym istnieje tylko świadomość i ból.

Świadomość jest niezbędna, by go poznać i zrozumieć.

Zrozumienie daje ból, bo jest nierealny i realnym być nie może. Można zostać jedynie rozpiętym między farsą codziennego uśmiechu i miłych gestów, a wiernością sobie we własnym świecie, we własnej głowie.

I z tym bólem rozdarcia trzeba się oswoić i go zaakceptować, by móc pójść dalej.

19 myśli na temat “Samotność w zespole Aspergera

Dodaj własny

  1. nie wiem czy jestem Aspie, intro czy zwyczajnie aspołeczna. Wiem, że po najmilszym nawet spotkaniu wracam z ulgą do mojego własnego pokoju, do świata stworzonego wyłącznie według moich własnych potrzeb.
    Fakt, że po rocznej psychoterapii nauczyłam się, że nie muszę się dopasowywać, nie muszą mnie wszyscy lubić, że lepiej mieć jedną osobą, ale naprawdę sprawdzoną.
    Wmawia się nam, że bycie samotnikiem to nic dobrego… mam wrażenie, że to jakiś atawizm z czasów gdy byliśmy zwierzętami.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja też lubię samotność. I zastanawiam się czy to słynne stwierdzenie że człowiek jest istotą społeczną odnosi się też do ludzi w spektrum. Bo ja bym powiedziała że jednak nie 😀

      Polubienie

      1. eee tam… społeczną…
        Zwyczajnie: jak chodziliśmy na czworaka albo już i pionowo, ale w skórach i porozumiewaliśmy się chrząkaniem to wiadomo, że łatwiej było w kupie – i bezpieczniej w razie ataku, i cieplej, i łatwiej się opiekować słabszymi.
        A potem przyszła cywilizacja.
        A zresztą, nawet jeśli … Bycie społecznym nie musi od razu oznaczać, że sprawia nam przyjemność przebywanie w tłumie ludzi 24/24.
        Nawet śwince morskiej do szczęścia wystarczy tylko druga świnka, a nie całe stado.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Hahahaha! Świnka made my day 🤪. A tak na serio, jak komuś powiesz, że nie lubisz przebywać z ludźmi to od razu dziwnie patrzy. A jak powiesz psychologowi, to będzie Cię leczył na zaburzenia osobowości, bo to jest oczywiste że wszyscy chcą być z innymi. Takie jaja 😀

        Polubienie

      3. ale ja lubię przebywać z ludźmi… tylko nie koniecznie z całym stadionem dziesięciolecia na raz. I nie koniecznie przez całą dobę. I nie z każdym ludziem.
        Psycholog, który tego nie rozumie, powinien zmienić zawód.
        A że ktoś dziwnie patrzy… A kto by się tam przejmował. Jak nie rozumie to sam ma problem.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Samotność, to jest moja świątynia i miejsce gdzie czuję się najbezpieczniej. Dziwne, co nie? 😀 Najgorzej, że najbliższa rodzina też mnie przytłacza i od niej uciekam. Za każdym razem, jak mówię, że lubię spędzać czas samemu, dostaję feedback, że to nienormalne.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Patrząc na Wasze komentarze to zastanawiam czy ze mną jest wszystko ok, bo w wieku 30 lat dostałem diagnozę Aspergera, ale rozmowa z ludźmi mi dostarcza energii. Tak jakbym był trochę ekstrawertyczny, ale parodoksalnie też to przebodźcowuje, czyli jak taki masochizm.
    Znów na samotność, mieszkanie samemu lub bycie samemu w życiu mam duże lęki, że sobie nie poradzę. Też przez to, że jestem w spektrum autyzmu i mam depresję nawracające, które z reguły trwają 6 miesięcy oraz, że próbuje nadażyć za światem, ale po roku albo 2 latach pomimo terapii wraca znowu depresja chyba jako efekt wypalenia autystycznego i czuje się jakbym znowu się cofał zamiast iść do przodu. Też jako facetowi mam taki stereotyp, że każda kobieta będzie chciała mieć oparcie a nie obciążenie, że jesteś za wrażliwy, depresyjny etc… To też wywołuje obawy, że nikogo nie znajdę.
    Chciałem się dowiedzieć co sądzicie o tym jako osoby w spektrum?

    Polubione przez 1 osoba

    1. To nie jest tak, że spotkania z ludźmi nie są fajne. Są. I dla wielu z nas pewnie są ważne, przyjemne i energetyczne. Tylko wykańczają. Trzeba po nich dodatkowo odpocząć mimo że było miło i sympatycznie. Ot, paradoks Aspergera.

      Ja samotność lubię i bardzo jej potrzebuję. Ale wiem, że może straszyć. W sumie nie napisałeś czy lęki, że sobie nie poradzisz, są w jakiś sposób uzasadnione. Może to tylko strachy na lachy? Czarna wizja przyszłości? Aspergerowe martwienie się wszystkim dookoła (z tym „co to będzie jutro” na czele)? Takie długotrwałe lęki potrafią wypalić, a jak brakuje energii do mierzenia się z codziennością, to zaczyna się depresja. Nie da się żyć na energetyczny kredyt.

      Co do stereotypu, sam sobie odpowiedziałeś – tak, to stereotyp. Jest jakimś uogólnionym wyobrażeniem, które niekoniecznie jest zgodne z prawdą. Są różni ludzie i różne potrzeby. Więc i dla wrażliwca się miejsce znajdzie. Wrażliwość jest na swój sposób piękna, chociaż niełatwo z nią żyć, bo świat promuje twardych, bezwzględnych i przebojowych.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Bardziej to są chyba lęki głównie spowodowane nawrotami depresją, że nie są takie krótkie tylko trwają 6 miesięcy i tam w ciągu tam chyba 6 lat jest 4 nawrót, gdzie na parę dni byłem w szpitalu, co spowodowało u mnie jakieś poczucie wstydu i złości, że tak choroba mnie rozłożyła.

        A co do lęku, że żadna kobieta mnie nie zechce to najbardziej, że dla kogoś największą będzie przeszkodą chorowanie na depresję nawracającą, że to będzie toksyczne, wypalające, marudzenie, nieatrakcyjne.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Po pierwsze, depresja może minąć.

        Po drugie nie jesteś tylko depresją.

        Po trzecie jak się kocha, to depresja nie będzie miała znaczenia – jest się z sobą i w dobrych i w złych momentach. Bez względu na to ile trwają.

        Polubione przez 1 osoba

  4. Dziękuje za odp. Chociaż niestety u mnie też lęk też jest związany z trigerem depresji z tym, że walczę o córkę 6 lat (córka ma prawie 6 lat wiec daleko jeszcze do tego, żeby była bardziej rozumna) i przeplatają się sądy, a jej matka utrudnia mi kontakt, alienuje a jedyną formą, żeby chociaż mógł być na 1h z córką to droga sądowa, bo takto mogę być w jedynie jej obecności co mnie mocno stresuje. A też po ostatnich rozprawach i, że to taka walka z wiatrakami to brakuje mi sił na takie ciągłe składanie kolejnej rozprawy. I niestety ta sytuacja znacznie przyśpiesza moje wypalenie, bo jakoś mój mózg Aspi ma problem z akceptacją, że to tak będzie i trochę nic nie mogę zrobić z tym, więc taka bezradność.
    Też pojawia się lęk, że dla innej osoby to będzie też odrzucające, że Aspi, wrażliwiec oraz dodatkowo ma trudną sytuację z dzieckiem.

    Polubione przez 1 osoba

    1. A czemu zakładasz ze będzie dla kogoś odrzucające? Może kogoś właśnie urzeknie to, że walczysz o swoje dziecko zamiast zniknąć z jego życia? Boimy się częściej swoich wyobrażeń niż tego, co faktycznie nam grozi.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Pewnie to takie zniekształcenie, ale już jakoś docieram, że brakuje mi pary na te manipulacje, docinki i dalsze sądy będąc sam przeciwko matce dziecka i jej rodzinie. Na razie cieszę z rozmów ile mogę (które też są czasami przesuwane), ale też przez depresję mam przerwy w wizytach z córką na aktualnych warunkach czyli w ich obecności, bo dla mnie to źródło dużego stresu. Czasami się też czuje, że przez to nie mam przestrzeni na taki rozwój czy życie bo jakoś ta sytuacja działa na mnie przytłaczająca przez ograniczenia Aspi. Staram się nie poddawać, ale to taki paradoks, bo chce być ojcem, a pomimo ciągłej pracy nad sobą nadal nie daję w pełni rady to objawia się nawrotami depresji, więc czasami ma wrażenie jakbym płacił rachunek za jakieś błędy w moim wychowaniu, nieprzepracowany bulling ze szkoły oraz poźną diagnozę ze spektrum autyzmu.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Pytanie na ile depresja wynika z bycia i ograniczeń aspie, a na ile z reszty. Bo aspie wydaje się być tylko niewielką częścią problemów. Myślę że to sprawa dla psychologa, który będzie umiał połączyć te wszystkie puzzle.

        Polubione przez 1 osoba

  5. Pewnie tak, ale to też jakaś frustracja i niemoc, bo jestem na terapii z przerwami 6 lat (w tym też mindfulness), dużo się przykładałem, też pod kontrolą psychiatry, a jednak depresja wraca i teraz najmocniejszy mam epizod i się zastanawiam czy coś ze mną jest nie tak, że powinienem sobie radzić coraz lepiej z depresją a ja się zacinam, chce uciekać bo emocje mnie przytłaczają, bo już ta sytuacja z córką mnie wykańcza, że cały czas obojętnie co nie zrobię nie mam spokoju i nie mogę się dogadać i patrzyć jak córka jest nastawiana przeciw mnie.
    Zastanawiam się czy to moja psychika jest taka pokręcona, że dalej sobie z tym nie radzi czy ktoś gdzieś popełnił błąd na terapii :/

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie znam odpowiedzi na to pytanie.

      Co do terapii – jak jesteś 6 lat i nie ma zmian, to znaczy że cos nie do konca działa. W jakim nurcie pracujesz? Czy przerwy były długie? Czy to Ty o nich decydowałeś i dlaczego (np. Uciekałeś gdy robiło sie trudniej?). Czy czułeś poprawę w trakcie? Czy pasuje Ci terapeuta i sposób jego pracy? Jest mnóstwo dalszych pytań…

      Po drugie, niektórych aspegerowych cech nie zmieni żadna terapia. Trzeba się nauczyć z nimi żyć, szanując swoje ograniczenia.

      Po trzecie skąd przekonanie „bo powinienem sobie radzic coraz lepiej z depresją”? To jakiś odgórny nakaz? Każdy sobie radzi jak sobie radzi i to jest ok.

      Jak widzisz pole do popisu dla psychologa jest szerokie.

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do mattie0123 Anuluj pisanie odpowiedzi

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑