Avoiding anxiety in autistic adults [książka]

Kompendium wiedzy o autystycznym lęku. Doprawdy nie wiem, czemu tak merytorycznych i konkretnych książek nie tłumaczy się na polski.

Na początek pierwsza i podstawowa rzecz: czy k osób w spektrum autyzmu się jakoś od lęku osób neurotypowych (vel normalnych)? Czy jest w nim coś specyficznego, tak samo jak i w nieneurotypowości jest coś specyficznego? Beardon twierdzi że tak. W opisie lęku charakterystycznego dla spektrum autyzmu wyróżnia trzy kryteria:

  • 1. Długość trwania
  • 2. Częstotliwość występowania
  • 3. Natężenie

Te trzy rzeczy różnią to, co my czujemy, od tego, co odczuwają osoby neurotypowe. We wszystkich trzech jesteśmy znacznie powyżej średniej czy mediany. To sprawia, że lęk jest bardzo często znaczną częścią życia aspies i wpływa na jego wygląd, podejmowane aktywności i ogólne samopoczucie.

To nie jedyne ciekawe informacje jakie znaleźć można w tej książce. Tym, co mi się bardzo spodobało (i dało do myślenia!) jest tzw. „złote równanie” autyzmu: Autyzm + środowisko = efekt. Beardon pokazuje, że to w większości uwarunkowania środowiskowe sprawiają, że ludzie w spektrum odczuwają lęk. Sam autyzm nie jest przerażający, ale próba dopasowania go do chaotycznego, głośnego, nieprzewidywalnego świata sprawi, że mózg zacznie się bronić. Nadmiar bodźców przeszkadza, nadmiar bodźców powoduje lęk. Jest o tym kilka słów więcej w rozdziale o nadwrażliwości sensorycznej, ale samo równanie jest genialne w swojej prostocie. Gdyby pozwolono mi żyć według własnych reguł, zasad społecznych, wartości i wytycznych, miałabym o wiele mniej stresów niż teraz, gdy muszę udawać, odgrywać role, maskować się i dopasowywać. Naprawdę daje do myślenia.

Kolejną ciekawostką są twierdzenia dotyczące szybkości przetwarzania informacji. Przyjęło się mówić, że osoby ze spektrum autyzmu przetwarzają je wolniej, co objawia się m.in. tym, że np. potrzebują więcej czasu, by odpowiedzieć na pytania. Beardon pisze wprost, że tak nie jest. Przetwarzamy info szybciej niż neurotypowi, ale konieczność równoczesnego przetwarzania innych bodźców – sensorycznych, społecznych itp. – sprawia, że udzielanie odpowiedzi jest opóźnione. Zaskakujący, ale jakże ciekawy koncept. Po raz kolejny ktoś pokazuje jak wielką wagę odgrywa środowisko, otoczenia czy nadwrażliwość sensoryczna.

O diagnozie spektrum autyzmu pisze jako o identyfikacji. Zwraca uwagę, że autyzm nie jest niczym co należy naprawiać, nie zgadza się z tym że to zaburzenie czy deficyt. To zwyczajna inność. Podkreśla też jak ważne jest, by go poznać – pozwoli to zrozumieć siebie, swoje potrzeby, zachowania i działać w zgodzie z nimi.

Poza tym książka zawiera wiele rozdziałów „sytuacyjnych”, opisujących stresory w różnych sytuacjach życiowych. Wizyta u lekarza, w szpitalu, u dentysty; szkoła, praca, codzienne wyzwania… Podsumowaniem jest rozdział porad dotyczących codzienności i radzenia sobie ze stresem on daily basis. Naprawdę sensownych. I skutecznych, bo dzięki wielu z nich mój poziom lęku spadł.

Żałuję, że nie trafiłam na tę książkę od razu po diagnozie ASD. Warto przeczytać. Podobnie jak inną pozycję tego autora – Autism in Adults.


Dr Luke Beardon

„Avoiding anxiety in autistic adults. A guide for autistic wellbeing”

Sheldon Press, 2021

2 myśli na temat “Avoiding anxiety in autistic adults [książka]

Dodaj własny

  1. Nie znam tej książki, więc nie wypowiem się na temat treści. Beardon prowadził również bloga, więc być może część jego poglądów z publikacji znalazło się w książce.
    Nie jestem zwolennikiem określeń ‚neurotypowość’/’neuroatypowość’ – być może ładnie zastępują słowo ‚inność’, ale ASD nie oznacza inności. Angielskie słowo ‚disorder’, choć tu użyte w innym kontekście, w znaczeniu podstawowym najlepiej oddaje sens owej przypadłości. Zmierzając powoli w kierunku tytułowych lęków/niepokojów, to pozwolę sobie nie zgodzić się z wymienionymi kryteriami. Istotną różnicą pomiędzy ‚normatywnym’ lękiem a lękiem ASD jest wyzwalacz, którego znaczenie dla większości populacji jest znikome. Zakładając, że dla osoby nie-ASD lęk i panikę wywoła zgubienie telefonu czy portfela z większą sumą pieniędzy, to ten sam poziom lęku dla osoby w spektrum może być wywołany zagubieniem ulubionych nożyczek – przedmiotu z pozoru bez znaczenia i o niskiej wartości. Ważna jest też chyba taka ‚zerojedynkowość’, czyli reagowanie silnymi emocjami niezależnie od znaczenia wyzwalacza – czyli niezależnie czy gubię nożyczki czy telefon, reaguję tak samo silnie.
    Ciekawią mnie również owe porady dotyczące radzenia sobie ze stresem. Na mój mały rozumek, skoro mówi się o ‚spektrum’ i neuroróżnorodności, to ‚uniwersalne’ metody radzenia sobie z lękiem nie istnieją. Oczywiście wszystko można spłycić do formy poradnika ‚dla niepodatnych’. Jak to wygląda w przypadku tej książki, biorąc pod uwagę że Beardon jest naukowcem, któremu ‚szamańskie’ metody nie przystoją.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Szamańskich metod tam nie ma. Beardon pisze wprost, że ludzie w spektrum są różni, stąd to, co działa na jednego, niekoniecznie zadziała na drugiego. Po prostu podaje kilka sposobów. W przypadku sytuacji społecznych wskazuje na potencjalne „wyzwalacze” lęku, które również nie są uniwersalne. Jednych bardziej zaboli to, innych coś innego. Ale wiedząc co potencjalnie może mi zrobić krzywdę mogę się na lepiej przygotować lub wyeliminować na etapie planowania.

      Polubienie

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑