Instrukcja obsługi złości

Kiedyś nie rozumiałam dlaczego złość się pojawia. Teraz uważam, że to jedno z łatwiejszych do ogarnięcia uczuć. Można się z niego dużo dowiedzieć.


Złość jest idealną emocją dla ludzi z ASD. Jest bardzo prosta w działaniu. Nie ma za wielu odmian i odcieni, dzięki czemu łatwo ją rozpoznać i trudno się w niej pogubić.

To, co jest kluczowe i czego musiałam się nauczyć, to to, że złość nie bierze się znikąd. Zawsze jest z czymś powiązana. Jest informacją, że mój Hans ma dosyć. Że tego świata jest za dużo i potrzebuję trochę wyluzować i znaleźć czas dla siebie. Odpocząć i się wyciszyć. Jeżeli nie zastosuję żadnego koła ratunkowego, skończy się to meltem lub shutdownem – w zależności od tego czy przerasta mnie rzeczywistość jako taka, czy mam za dużo neurotypowych bodźców.

Jakbym miała ją do czegoś porównać to byłyby to przycisk awaryjny. Dlatego że pojawia się w konkretnych sytuacjach i jest jasnym komunikatem: twoje granice zostały przekroczone. Hans ostrzega: Jeżeli pozwolisz na to, by przekraczano je dalej, to się wyłączę.

Złość pojawia się według stałego schematu. Jakby rozpisać ją na poszczególne etapy, to u mnie wygląda tak:

(1) Bodziec, który jest negatywny i na dłuższą metę spowoduje przepalenie bezpieczników ->

(2) pojawienie się złości (informacja, że bodziec na mnie działa) ->

(3) zidentyfikowanie bodźca (co mnie wkurza?) ->

(4) eliminacja bodźca lub ucieczka przed nim ->

(5) święty spokój.

Końcówka może być też inna. Jak ignorowałam złość lub nie rozumiałam przekazywanego przez nią komunikatu, to kończyło się furią, wybuchem. A jak już złość się wylała, to następowała zapaść czyli shutdown lub meltdown.

Zarządzenie nią jest więc banalne – jeśli nie chcę, by złość eksplodowała, a mój Asperger odmówił udziału w rzeczywistości, muszę zlikwidować przyczynę z powodu której się pojawiła (usunąć bodziec, który ją wywołał).

Początkowo problemem może być zidentyfikowanie tego, co ją spowodowało (zdarzało się, że wkurza mnie wszystko), ale można się tego nauczyć. A czasami faktycznie wkurza wszystko – to wtedy znak, że mam dosyć neurotypowego świata i dalsze przebywanie w nim mnie przepali. To czas na zatopienie się w świecie autystycznym.

Co więc robię gdy czuję złość? Próbuję uciec od bodźca.

1. Staram się uciec z sytuacji, w której jestem lub przynajmniej zminimalizować jej skutki. Jeżeli rozmawiam o czymś, to prawdopodobnie temat rozmowy nie jest na teraz lub mnie stresuje (np. planowanie wyjazdu). Albo mam za dużo interakcji. Wtedy przerywam rozmowę i wracam do niej w późniejszym terminie (jeśli jest ważna) lub nie wracam wcale (jak to gadka o niczym).

2. Z sytuacji nie zawsze da się uciec. Dlatego jak np. jestem w mieście i zaczynam mieć dosyć, próbuję znaleźć miejsce, w którym mogę chwilę odpocząć „po aspergerowemu”. Może to być krótki spacer w parku lub mało uczęszczana kawiarnia. Robię coś co lubię i co sprawia mi przyjemność: zamawiam dobrą kawę lub chodzę wśród zieleni. Jeżeli nie da się już kompletnie (np. stoję w korku) ratuję się muzyką lub myśleniem o tym, co zrobię, jak już z tego miejskiego kotła wyjadę.

3. Złość jest informacją, że należy iść do lasu. Matka Natura to moja matka – zawsze mnie przyjmie, zawsze uspokoi, wyciszy. Pomaga ogarnąć chaos w głowie. Koi mnie sama obecność zieleni, przebywanie w otoczeniu przyrody, a chodzenie uspokaja ciało. I produkuje endorfiny. Można się naćpać szczęściem za darmo i zupełnie legalnie.

4. Czasami pomaga samo odwrócenie uwagi od tego co złości. Jeżeli już ucieknę z sytuacji, która mnie wkurzyła, zamiast tkwić w niej mentalnie i mielić ją w głowie, staram się oderwać. Każda metoda dozwolona, ale wystarczy zacząć coś robić – coś na czym trzeba się skupić (nie może być ciężkie i stresujące dla osób z ASD, bo głowa jest wystarczająco już obciążona tym, co spowodowało złość). U mnie sprawdza się grzebanie w ogródku (to tak generalnie mnie uspokaja) i granie w gry komputerowe RPG (wciąga w inny świat). Lubię też pływać (głowa pod wodę i cały świat znika) ale czasami pójście na basen mnie przerasta.

5. Można zlikwidować bodziec. Gdy siedzę w knajpie i głowa mi puchnie od napieprzającego z głośników łomotu, proszę obsługę o ściszenie lub wyłączenie muzyki.

6. Można się przygotować na bodziec. Jeśli wiem, że upał przepala mi styki, nie planuję załatwiania spraw w mieście w południe. Albo planuję odpoczynki, które pozwolą mi zejść ze słońca i schować się w cieniu lub w klimie. Zawsze jak wychodzę z domu zabieram też ze sobą słuchawki.

Wystarczy więc poświęcić chwilę na zastanowienie się, co tak naprawdę mi dokucza. Dlaczego czuję się niekomfortowo? Co bym chciała zmienić w tej sytuacji? Odkrycie bodźca, który powoduje złość, pozwala tak naprawdę przestać robić Aspergerowi krzywdę.

Szkoda że inne emocje nie są tak proste w obsłudze. Zwłaszcza te, których do dzisiaj nie umiem nawet nazwać.

[O tym jak rozładować złość piszę TUTAJ].
 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: