Feniks z popiołów

Kiedy kryzys jednak się kończy, chociaż nic na to nie wskazywało.

Wróciłam do jako takiej równowagi, chociaż rana została i jeszcze długo będzie się goić (jeśli w ogóle się zagoi). Co mi pomogło?

  • Z pewnością nazwanie tych wszystkich emocji, które gdzieś tam się kotłowały. Nagle przestały być mętlikiem i niezrozumiałym chaosem, a stały się znanymi odczuciami, które są ze mną od lat. I na które mam sposoby.
  • Drugą rzeczą, która pozwoliła mi pójść naprzód, było robienie tego co kocham. Co oznacza las i rower, a że pogoda dopisała, to i doświadczenie podwójnie fajne. To takie narzędzia, które zawsze działają. Sprawdzone sposoby. Mój aspergerowy świat, gdzie jestem mile widziana i gdzie nie muszę spełniać niczyich oczekiwań.
  • Trzecie, to wyjazd z domu i nocleg poza nim. W domu zostają wszystkie kłopoty, obowiązki, rzeczy do zrobienia, męczące sprawy. Ja wyjeżdżam, zostawiam je – jestem w innym miejscu, zmienia się optyka. Ktoś mi poda śniadanie. Ktoś ogarnia koty. Ja mam sobie tylko sprawić przyjemność. To oderwanie jest bardzo potrzebne.
  • Po czwarte, uświadomienie sobie że jedno wydarzenie wpłynęło na całe moje postrzeganie świata. Przenoszę je na wszystkie inne sytuacje, które… są inne. Inni ludzie. Inne okoliczności. Inne relacje. To bez sensu mierzyć wszystkich miarką jakiejś fundacji, która robi spotkania dla osób w spektrum, które… nie uwzględniają potrzeb i ograniczeń osób w spektrum(!).
  • Po piąte wreszcie, ktoś w niedzielę powiedział mądre zdanie: nawrót (regresja, cofnięcie się) jest niezbędnym elementem zmiany. To zdjęło ze mnie ciężar porażki; tego, że wszystkie moje działania, by zaakceptować spektrum autyzmu i ułożyć sobie z nim życie, okazały się nieudane. Nieudane, bo znów mam te wszystkie emocje, co po diagnozie; że świat mi się znów zawalił, a przecież miało być lepiej, inaczej! Wydawało mi się, że moje działania okazały się bezcelowe, chybione – no bo znów się to dzieje. A tu proszę – to element niezbędny, by było lepiej. Ulga. Po prostu ulga.

Dziękuję też wszystkim za słowa wsparcia, które dotarły do mnie różnymi kanałami komunikacyjnymi. Fajnie, że jesteście 🙂

3 myśli na temat “Feniks z popiołów

Dodaj własny

  1. Też zawsze poza ramką, zawsze odmieniec… bolało, ale wmówiłam sobie, że to ja jestem wyżej na pudle i, tu już całkiem oniemiałam, z tej i owej strony głos, że proszę, nie nagina się, robi po swojemu… I to też mnie wzmocniło. Tak mi się jakoś udało, bo inaczej naprawdę jest ciężko. Twój blog też mi pomógł, bo po pierwsze upewniłam się, że to mam, po drugie w przystępny sposób wyjaśnisz o różnych poziomach autyzmu, po trzecie wspierasz swoją postawą idoświadczenia mi. Trzymajmy się- nie dajmy się. Cieszę się, że się wzmocniłaś i poukładałaś ostatnie przeżycia. Pozdrawiam z serca ❤️

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wiesz, mało precyzyjnie napisałam, z opisu wynika, jakbym rewelacyjnie sobie radziła, a chodzi o to, że nie dałam się zmiażdżyć, i ciągle jest róźnie, ale nie leżę. Trzymanko…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: