Zaburzona rutyna

Rodzi niepokój, codzienny chaos i trudność w odnalezieniu się.

Dzieje się tak zawsze, gdy skończę jakiś duży projekt, który organizował mi życie przez ostatnie tygodnie, miesiące lub lata. Albo kiedy następuje przerwa w cyklicznym wydarzeniu, a na jego wznowienie trzeba poczekać.

Wtedy wszystkie wypracowane schematy idą w diabły i zwyczajnie się gubię. Kompletnie nie wiem co robić. Jak zaplanować dzień. Jak go zorganizować i przeżyć. Dodatkowo brak ustalonych czynności i rutynowego planu rodzi niepokój.

Dlatego tak lubię długofalowe projekty. Układają moje życie na miesiące, a ja nie muszę się przejmować tym, że coś się w najbliższym czasie zmieni. Krok po kroku, etap po etapie popycham rzeczy do przodu, cały czas obracając się w znajomych informacjach, w połączeniu z tym, co było wczoraj i co będzie jutro. Świat tworzy dla mnie ciągłość, odmierzaną kamieniami milowymi i zamykanymi częściami większej całości. Projekt tworzy zaś swoistą rzeczywistość – wewnętrzną, projektową – w której można się zapaść, nie zanurzając się w bieżącym nurcie neurotypowego świata.

Gdy całość nagle się kończy – właściwie to dzieje się z dnia na dzień – zaczyna się chaos. Zupełnie nie wiem co mam robić. Tracę nagle stały, ułożony schemat dnia. Rodzi się niepokój, bo nie wiadomo jaki będzie dzień. Co się będzie w nim działo? Brakuje planu, przewidywalnych elementów, które zawsze tam były. Nie umiem funkcjonować bez planu. Wszystko się rozmywa – niby mogę w końcu robić wszystkie te rzeczy, na które nie starczało czasu wcześniej, ale jak wybrać te, które naprawdę chcę? Opcji jest mnóstwo – gdy wybiorę jedną, z drugiej nie skorzystam. Jak wybrać dobrze?

Stworzenie nowego schematu zwyczajnie mnie przerasta. Nie wiem z czego go zbudować.

Szukam jakichś zabijaczy czasu, które doprowadzą mnie do rutynowych czynności codziennych, następujących zawsze: wieczornego prysznica, mycia zębów, czytania w łóżku. Próbuję budować jakieś punkty oparcia, ale wystarczy jeden dzień inaczej, a i one walą się w gruzy. Jestem zagubiona – ja, doskonały organizator, nie potrafię zaplanować jednego dnia. Ba, zupełnie nie wiem, jak się do tego zabrać!

Tak będę sobie dryfować przez najbliższe dni, dopóki nie znajdę pomysłu na kolejną rutynę, która mnie uspokoi i która zapewni mi odpowiednią dawkę stabilizacji. Nowy projekt? Nauka umiejętności? Wyjazd? Grywalizacja?

Cokolwiek, byle się o coś zaczepić i stworzyć schemat, który pozwoli uniknąć niepokoju.

Jedna myśl na temat “Zaburzona rutyna

Dodaj własny

  1. Pół biedy z rzeczami z przewidywalnym końcem. Można pod koniec zacząć planować coś innego lub nawet powoli „przełączać się” na nową rutynę. Najgorsza jest ZMIANA. Perfidna i nieoczekiwana zmiana, taka burząca plan dnia w drzazgi. Nie przewidzisz, nie przygotujesz się…

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑