W depresyjnym dołku

Pani Depresja miała odpuścić nieco, a ona wcale nie zamierza… (?)

W sumie to nie do końca wiem co mnie tak zmiotło miesiąc temu. Z jednej strony coś się skończyło i trzeba było wrócić do codzienności. Z drugiej, nie wyszły wszystkie wyjazdy, które miały mi dać chociaż chwilę złapania oddechu – zawsze wydarzało się coś, co wymuszało zostanie w domu. Te nagłe i niespodziewane wydarzenia mają też dla mnie drugi skutek – upiornie szybko wzrasta mój lęk przed nieprzewidywalnym; tym co nie ma prawa się zdarzyć, a jednak się dzieje. Na efekt nie trzeba długo czekać, bo życie w ciągłym napięciu nie prowadzi do niczego dobrego.

Szukam w pamięci co spowodowało ten stan i nie do końca potrafię zlokalizować trigger. Trochę było to z pewnością życie na energetyczny kredyt, wymuszone realizacją dużego zadania. Trochę zapewne rozczarowanie próbami ogarnięcia otaczającego świata, które nijak nie chciały go uporządkować – entropia rosła. Okazało się, że wiele rzeczy po prostu nie umiem robić, a jedną z nich jest życie z ludźmi. Nie da się tego nauczyć.

Mam wrażenie że skończyła mi się też nadzieja na lepsze. No bo ile można czekać, aż poczynione zmiany przyniosą skutek?

Wycięły mnie – tradycyjnie – lipcowe upały.

Kolejny raz okazało się też, że nie umiem prosić o pomoc. Odechciało mi się próbować znowu, gdy dostałam odpowiedź, że za dwa tygodnie, a te dwa tygodnie trwają już miesiąc. Pewnie to ja powinnam się odezwać i przypomnieć, ale jakoś nie mam siły ani ochoty. Dla mnie jest oczywiste, że ta prośba pozostaje aktualna i zostanie zrealizowana, gdy znajdzie się czas.

Finalnie – dotarło do mnie że dla nas, ludzi dorosłych ze spektrum autyzmu – nie ma nic. Im bardziej zgłębiam temat, tym bardziej mnie to przeraża. 2% ludzkości na świecie jest olewane przez medycynę i psychologię. Na studiach uczy się, że spektrum autyzmu oznacza, że ktoś jest tak pogrążony w swoim świecie, że nie ma ochoty i czasu na kontakty ze światem rzeczywistym. I że nie chce tych kontaktów mieć (buhahahaha!). Testy, podobno badające pierwotne dla wszystkich ludzi kategorie psychologiczne, takie jak temperament, nie nadają się dla autystów. Testy osobowości – nie nadają się dla autystów. Psychologowie na szkoleniach o autyzmie opowiadają bujdy o szczepionkach.

Autyzm to kurwa jakaś tajemna wiedza jest. A wystarczyłoby posłuchać tych co się znają na tym od dziecka.

Myślałam, że coś można z tym zrobić: stworzyć narzędzia do badań, edukować, pokazywać inną twarz spektrum autyzmu, pokazywać mocne strony i potencjał, nie tylko wytykać trudności; uczyć tolerancji i otwartości na nieco inne zachowania.

Teraz mam wrażenie, że to była mrzonka. Że ilość pracy do wykonania jest taka, że nie da się tego ogarnąć. Ani w pojedynkę, ani w wiele osób. Że tak naprawdę to nic nie zmieni, jeśli przyszłym psychologom na studiach opowiada się takie pierdoły o spektrum. Że serwuje im się wiedzę sprzed 30 lat, a głos samych zainteresowanych ginie w tym wszystkim, bo nie są psychologicznym autorytetem. Że to neurotypowi cały czas mówią nam czym spektrum autyzmu jest, a czym nie i robią te według własnych interpretacji i na własne wyczucie.

Jestem zmęczona.

3 myśli na temat “W depresyjnym dołku

Dodaj własny

  1. Straszny ten brak nadziei, a przecież liczba osób z autyzmem będzie wzrastać. Może za sto lat coś się poprawi. Może jednak wcześniej zaskoczą, że trzeba zacząć u źródła, a nie krążyć po nieboskłonach.

    Polubione przez 1 osoba

  2. W sumie przyznaje, że depresyjny dołek to w sumie przez energetyczny kredyt. Też od 6 lat po raz pierwszy też zetknąłem się ze słabym potraktowaniem z powodu depresji ze strony zagranicznego klienta. Pracując na projekcie na kotrakcie B2B w IT dla Duńczyków, którzy mieli być podobno wyrozumiali i tolerancyjni odnośnie chorób psychicznych jako naród, okazało się, że z powodu L4, które trwało 1 miesiąc mając udokumentowane, to wypowiedzili mi kontrakt. Nie ukrywam, że mam nadzieję, że to się zmieni bo takich sytuacji nie powinno mieć miejsca nawet na B2B, bo choroby się nie wybiera. Słabe to jest, że nadal są firmy tak piętnujące, że zwalnia się nie za niedopilnowanie swoich obowiązków tylko za chorobę.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do trollatrolla Anuluj pisanie odpowiedzi

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑