I po świętach 2

Święta jednak pozostawiły znacznie większą wyrwę, niż wydawało mi się na początku.

Pojechało znacznie głębiej – na tyle, że do dzisiaj nie mogę dojść do siebie. Został przejmujący smutek i poczucie samotności w tym świecie. Jakieś takie przekonanie, że człowiek jest inny i nigdy nie będzie nigdzie przynależał. Że nigdy nie będzie go cieszyło to, co cieszy innych. I nikt nie zrozumie, że pewne rzeczy są trudne.

Po tym wszystkim została gdzieś w ciele olbrzymia dawka stresu, nerwy napięte do granic. Konieczność zdążenia na czas, wymogi wyglądania i zachowywania się, zadowalanie wszystkich wokoło, bo ma być tak, jak wymarzone (albo jak zawsze, albo jak pokazują w tv). Te oczekiwania są jak kopniak w brzuch – robi mi się słabo jak mam je spełnić. Robi mi się słabo gdy tylko zaczyna się atmosfera świąteczna. Zaczynam się bać jeszcze zanim się zacznie. A po świętach wychodzę spalona tą świątecznością, oczekiwaniami, tradycjami i pośpiechem. Teraz trudno zmierzyć się z wyzwaniami codziennymi. Mam poczucie, że w następne święta to już nie dam rady. Nie udźwignę tego całego ciężaru świętowania.

Dramatycznie zmniejszyła się moja tolerancja na trudne sytuacje i na sytuacje społeczne. Niedawno jeszcze szukałam kontaktu z ludźmi, lubiłam zagadać do znajomych. Teraz uciekam od ludzi. Mam ich za dużo po tych świętach. Gwaru rozmów, krzyków dzieci, głośnego śmiechu, żartów, kurtuazyjnych pytań i tych wszystkich dźwięków, które innym umykają a mnie wpadają w ucho. Mam za dużo hałasów po sylwestrowej nocy. Zbyt wiele kociego przerażenia wchłonęłam. Czuję się jak przerażone, zaszczute zwierzę. Chciałabym żeby świat mi dał święty spokój.

Został niepokój pełzający gdzieś pod skórą. Malutka panika, tląca się delikatnie i pojawiająca się falami. Jak przypływ, przyspieszone bicie serca. Jestem tak zmęczona, że nie mam już żadnych rezerw by radzić sobie z tym życiem. Dlatego się boję. Tego, że nie dam sobie rady, a nikt mi przecież nie pomoże.

Przeraża mnie myślenie o tym, co zrobię sama w tym świecie na starość, jeśli już teraz nie umiem dać sobie rady. Święta wyciągają ze mnie wszystkie ukryte lęki i obawy o przyszłość. Marzy mi się szybka śmierć. W sumie już czuję że świat przestał mnie interesować, nie ciągnie mnie by dalej w nim uczestniczyć. Nie mam już sił, by walczyć o swoje potrzeby i zrozumienie. I jednocześnie nie mam już sił, by się dopasowywać do tego, co się ode mnie oczekuje. Patrzę na to wszystko co mnie otacza i czuję się zmęczona.

Bardzo zmęczona.

Jedna myśl na temat “I po świętach 2

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑