Burnout

Wypalenie. Wyczerpanie. Odmowa.

Coś, co przychodzi po kolejnym meltdownie. Wypalenie. Wycofanie. Wydrenowanie. Zmęczenie ponad wszelkie możliwe miary. Wyczerpanie psychiczne i fizyczne. Brak nadziei.

Funkcjonuję jak automat. Wiem że muszę coś zrobić – odkładam ile się da, a potem robię. Rutynowo. Byle skończyć. Nie czuję radości, złości, stresu; niczego nie czuję. Gapię się przed siebie w zawieszeniu. Najchętniej bym spała – jak zamknie się oczy to świat neurotypowy znika. A ja nie cierpię go coraz bardziej, bo po raz kolejny kopnął mnie w dupę. Chociaż robię wszystko, by zapewnić sobie komfort i uniknięcie takich niespodzianek. Ale zawsze się zdarzają. I zawsze zaskakują tak negatywnie i tak mocno bolą. Już jestem tym zmęczona.

Burnout jest wypaleniem. Kiedy człowiek traci już nadzieję, że cokolwiek się zmieni (przecież i tak wiadomo że się nie zmieni, naiwniaku!) Nie widać sensu ciągnięcia wszystkiego dalej. No bo po co? Wstawać z kolan po to, żeby znowu dostać w dupę? Że będzie lepiej? Że życie się ułoży zgodnie z tym co potrzebuje mój drogi Hans? No nie bardzo. Nie ma szans. Nie ma nadziei. Nie ma poczucia, że cokolwiek można zmienić. I w sumie to już nawet się nie chce próbować. Nie mam siły.

Burnout jest okrutny. Jest wypraniem z nadziei. Z chęci. Do walki o siebie. Do zmian. Do prób wytłumaczenia. Do wiary, że da się to wszystko jakoś poukładać. Że da się w tym neurotypowym pierdolniku jakoś żyć.

Chciałabym się zawinąć w kłębek i zamknąć oczy. I żeby wszystko wtedy zniknęło. Magicznie przenieść się w bardziej przyjazny świat, który nie będzie mnie kopał co chwilę. W którym da się żyć bez ciągłego tłumaczenia innym, że jestem świrem i mam inaczej. I że inne rzeczy są dla mnie istotne.


Przyjemnie zostać w domu. Zamknąć się przed wszystkim, ograniczyć kontakty. Książki są ciekawsze niż ludzie. Nigdy nie odrzucą, nigdy nie mają focha i zawsze mają ochotę spędzić razem czas. Tyle w nich ciekawych rzeczy. Można się w nie zapaść, zagłębić, utonąć. I chociaż przez chwilę nie być bombardowanym neurotypowością, aż do przesytu. Chociaż przez chwilę pożyć sobie w przyjaznym świecie.


Obowiązki są trudne. Każda wiadomość z zewnątrz jest jak ukłucie szpilką. Nieważne czy dobra czy zła – to kolejna rzecz, która wdziera się w moją okaleczoną, poobijaną psyche. Kolejne wyrwanie z bezpiecznego grajdołka i wyciągnięcie na świat, który właśnie mnie skrzywdził. Nie chcę. Idźcie sobie wszyscy. Dajcie mi spokój. Ciało jest napięte, mięśnie nie chcą się rozluźnić. Każdy bodziec boli dwukrotnie bardziej. Każdy przeszkadza. Coś, co dawniej dało się tolerować, dzisiaj dokucza. Jakbym chciała odgonić upierdliwą, bzyczącą muchę, która ciągle wraca i wraca. Bufor na neurotypowość się skończył. Pękł. Nie ma żadnej osłony. Sflaczała poduszka powietrzna, która przed niczym nie chroni. Wszystko dociera jak przez mgłę.

A może to czas na refleksję. Zamknięcie w sobie, ucieczka przez natłokiem codzienności, chwila na zastanowienie się, co mi potrzebne. Czego mi zabrakło. I danie sobie czasu na odpoczynek. Na spokój. Na ciszę. Na brak bodźców. System się resetuje i regeneruje. Odpala od nowa. Zbiera zasoby. To musi chwilę potrwać.


Najpierw jest meltdown.

Potem jest burnout.

A potem długi proces zdrowienia i odzyskiwania sił.

I wiary.

I poczucia sensu.

Oby zakończony sukcesem.

7 myśli na temat “Burnout

Dodaj własny

  1. Nie wiem jak u Pani z dietą ale ona pomaga w autyzmie na stany depresyjno lękowe a nawet na chec do kontaktu miedzy ludzmi.To jest tzw linia jelita-mozg. Polecam ksiazke dieta a autyzm z 2024 roku.

    Polubienie

      1. Mam Zespół Aspergera i adhd. Generalnie ma Pani racje ale często, nie zawsze u osób z autyzmem występują nietolerancje pokarmowe np na salicylany są bardzo częste (google).Jestem na diecie eliminacyjnej od wielu lat więc wiem co mówie uzyskałem poprawe o conajmniej 50% w adhd,lękach i depresji ,zdolności do komunikacji.Chęć do komunikacji i interakcji wzrasta poniewaz spadaja lęki i adhd i mgła umysłowa z tym wszystkim związana.Być może akurat nie u Pani ale czasem coś takiego występuje. O negatywnym wpływie salicylanów na adhd/lęki dowiedziałem sie z książki „Salicylany nie dla każego”.Zrobilem tez test na nietolerancje pokarmowe po to zeby w madry sposob niedoprowadzajac do niedoborów pokarmowych rozpocząc diete eliminacyjną bo tak sie robi w autyzmie i w tym tescie wyszla wlasnie nietolerancja salicylanow ,glutenu i wielu innych.Salicylany występują głownie w konserwantach i w mało ekologicznych owocach/warzywach (takich zbyt lądnie wyglądających z marketów).Pozdrawiam i dziękuje za najlepszy blog jaki w życiu zobacze.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Jeśli występują jakiekolwiek nietolerancje pokarmowe lub alergie, to dieta eliminacyjna jest wręcz konieczna. W moim przypadku (poza wspomnianym wyżej niedoborem witamin) dieta nie ma żadnego wpływu na odczuwanie lęku, depresji czy chęci spotkania sie z ludźmi. Olbrzymi wpływ mają sensoryzmy i zderzenie się z neurotypowym światem.

        Polubienie

Dodaj odpowiedź do ja-i-hans Anuluj pisanie odpowiedzi

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑