3 lata po diagnozie Zespołu Aspergera

Przegapiłam rocznicę. Nawet nie wiem kiedy to minęło…

Może to znak, że moje życie z Aspergerem powoli normalnieje? Powszednieje? Staje się zwykłe i przestaję zwracać uwagę na to, co mnie różni? Bawię się mocnymi stronami i korzystam z nich do woli. Chłonę to, co chcę chłonąć – las, jesienne kolory, rześkie powietrze, ostre skały pod stopami, dotyk popękanej kory na brzozie. Chronię przed tym, co mi szkodzi.

A może to zmęczenie, które towarzyszy mi zawsze w ostatnich miesiącach. Obojętność. Brak energii, buntu, chęci do zmian. Ciche, udawane pogodzenie się z losem. Potrafię tylko spoglądać na ten świat ze smutkiem, widząc jak do dupy jest urządzony. I jak bardzo boli mnie obecność w nim na co dzień.

Jak podsumować kolejny rok? Jak w kilku zdaniach zamknąć 13 ostatnich miesięcy, by było to odbiciem tego, co miało miejsce? Nie umiem.

Rok z pewnością był ciężki, przepełniony lękiem. Lutowe załamanie właściwie wyłączyło mnie na kilka miesięcy. Wróciły wszystkie demony, od depresji zaczynając, po lęk, lęk społeczny, izolację od ludzi, myśli samobójcze. Wiele myślałam o śmierci. O tym, że nie mam już siły dźwigać tego wszystkiego. Jedyne pragnienie – żeby się skończyło. Nieważne jak, nieważne gdzie. Byle jak najszybciej.

Bolesne doświadczenie. Przerażające. Mocno stresujące, gdy człowiek uświadomi sobie, że właściwie na tym świecie to niewiele go trzyma. Bo to nie mój świat. Bo to świat, na jaki się nie zgadzam.

Z drugiej strony to szereg wspaniałych, nowych doświadczeń. Radości z kontaktów z fajnymi ludźmi. Zdobywania nowych umiejętności. Poznawania nowych miejsc i wracania w te stare, ukochane. Gdzie jestem częścią przyrody, która akceptuje mnie taką jaką jestem. Którą rozumiem lepiej niż inni, którą czuję. Poczucia wspólnoty z innymi, gdy pozdrawiamy się na szlaku i uśmiechamy się do siebie. Tak zwyczajnie, po ludzku. Tych chwil, kiedy uratowany kiedyś z ulicy zwierzak dziękuje mi swoim ciepłem i mruczeniem. Ciekawych książek, których nie sposób skończyć przed północą. Spokojnych wieczorów, nocy bez koszmarów, porannej energii – by wstać i zacząć nowy dzień.

To ostatnie na wagę złota.

Gdzie teraz jestem? Gdzie prowadzi moja droga? Czy to już koniec zmagań i początek prawdziwej akceptacji siebie w nowym, aspergerowym wydaniu? Kolejna diagnoza przede mną, czy kolejne karty zostaną odkryte? Czy zdążę dowiedzieć się kim jestem, po 40 latach życia jako ktoś inny?

Mój czas na tym świecie zna odpowiedź na wszystkie te pytania. Są dni gdy go kocham i ciągle mi go brak. Są dni, gdy odliczam sekundy do końca, a one ciągną się w nieskończoność.

3 lata, 1 miesiąc i 6 dni. Co będzie dalej? Kim będę za rok? Gdzie będę za rok?

Jedna myśl na temat “3 lata po diagnozie Zespołu Aspergera

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Michał Anuluj pisanie odpowiedzi

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑