Co się dzieje jak człowiek zaniedba Aspergera i probuje żyć, jakby nie miał ograniczeń? Kończą się zasoby, pojawia się przemęczenie i melt.
Jestem spalona na popiół. Może niekoniecznie na własne życzenie (bo sobie tego nie życzę), ale przez własną nieuwagę i działania.
Chociaż wiem jak ważny jest odpoczynek (osoby w spektrum autyzmu potrzebują go więcej niż przeciętny człowiek) nadal mam z nim problem. Nie do końca radzę sobie z ilością spraw, którymi zarzuca mnie życie. Nie wiem jak sprawić, by było ich mniej. Wycofywanie się z różnych dodatkowych aktywności nie pomaga, zawsze coś nowego wyskoczy, co trzeba ogarnąć. Mam też tendencję do robienia rzeczy od razu, a czasami nawet przed tym, jak jest to konieczne. Po prostu chcę mieć je z głowy i pozamykać pętle, które wciąż są otwarte. Mam taką złudną świadomość, że jak je odwalę, to będę mieć wreszcie wolne. Ale nie będę, bo wyskoczy kolejna rzecz.
Tym razem stało się tak jak zawsze, chociaż plusem jest to, że pierwsze symptomy zbliżającego się przemęczenia i spalenia wychwyciłam wcześniej. Tylko nie bardzo wiedziałam jak się z tym ogarnąć i co zrobić. Wydawało mi się, że jest jeszcze czas, że zdążę zareagować. Niestety, tylko mi się wydawało.
Drugą pożyteczną informacją z tego jest ta, że jestem w stanie ciągnąć jakieś 3 tygodnie na deficycie energetycznym. Potem następuje piękna katastrofa i odmowa uczestniczenia w czymkolwiek.
Objawy zbliżającego się spalenia spowodowanego przemęczeniem:
Bezsenność, ogólnie rozumiane problemy ze spaniem. Zasypiam szybko, ale w środku nocy budzę się i męczą mnie myśli. Przewala mi się w głowie wszystko, od pracy po plany; od rozkminiania sytuacji poprzedniego dnia, aż po rozmyślanie o nadchodzącym. Mam problem by to zatrzymać.
Treść myśli się zmienia. Już wiem, że te wszystkie czarne wizje to próba powstrzymania mnie przed angażowaniem się w świat neurotypowy. Nie rób tego, bo skończy się tragicznie! Umysł próbuje wymusić wypoczynek, zniechęcając mnie do jakichkolwiek aktywności.
Zdrowie – jak się nie da czarnymi myślami, to może od strony ciała? Przeziębienia, katarki, gardziołko, bóle wszelkiej maści, kontuzje, zapalenia – jest w czym wybierać. Przecież jak bedzie mnie wszystko bolało, to nie porwę się na kolejne rzeczy do zrobienia.
Coraz bardziej narastająca niechęć do zajmowania się obowiązkami. Stadium końcowe jest wtedy, gdy na myśl o pracy zaczyna się płakać.
Złość na cały świat i na innych – brak równowagi jest naruszeniem granic, nic więc dziwnego, że złość się pojawia. Na wszystko to, co zżera zasoby potrzebne do funkcjonowania. I na to, co nie pozwala ich uzupełnić. Dlatego drobne rzeczy, takie jak kolejny telefon lub nieprzewidziana sytuacja, są tak strasznie wkurwiające. Wkurwiające aż do meltu.
To, że rzeczy zostają na później, a to później nie oznacza jutra, ale ciągnie się tygodniami. Do tego dochodzi własne poczucie, że jest za dużo do ogarnięcia. I nie chodzi tu o zamykanie kolejnych etapów np. w procesie, które siłą rzeczy muszą następować po sobie, ale o zawalenie drobiazgami. Jakby człowiek miał czas, to by je załatwił od ręki. Ale czasu jest za mało, a lista do zrobienia wciąż rośnie.
Odmawianie sobie odpoczynku. To jest dopiero paradoks! Zamiast zrobić sobie wolny dzień, wolę zapieprzać, by na liście było mniej. Często też pojawia się poczucie winy – no jak tak można nic nie robić przez całą dobę, jak tam lista spęczniała i już zajmuje dwie strony? A ja tu idę sobie w las i mam w nosie? Nie umiem odpuszczać, ale próbuję się nauczyć.
Nie mam pomysłu, czy da się to ogarnąć inaczej niż wyjeżdżając w inne miejsce, odcinając się od świata gdzieś w górach. Czy można stosować jakieś metody pośrednie, tu i teraz? Czy wystarczy urwać jeden dzień wolnego, raz na jakiś czas, ale nie zmieniać otoczenia?
Zanim następnym razem się spalę, to spróbuję. Na razie muszę wrócić do równowagi i naładować baterie. Niech świat sobie radzi beze mnie.
Push the red button to stop.

Czytam Twój blog i … uderza mnie, ile wspólnego ma spektrum autyzmu z fibromialgią, jaką ja dostałam w prezencie od życia…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jakbym czytała o sobie.
PolubieniePolubienie